Jak to jest z szacunkiem dla drugiej osoby?

Witam w ten „piękny” 😉 majówkowy weekend pracujących i tych odpoczywających.

Jak to jest z szacunkiem dla drugiej osoby?

Długo myślałem o napisaniu tego artykułu, ale czekałem na rozwinięcie pewnej sytuacji, która skłoniła mnie do zastanowienia nad podejściem do tematu, kogo zatrudniają/zatrudniamy w hotelarstwie.

Jak Wiecie mam pracę. Pracuje w jednym z hostelu w Krakowie jako kierownik(manager). Lubię swoją pracę, choć płaca nie jest najlepsza, ale do rzeczy. Mam prace w swoim zawodzie, którą wykonuje sumiennie, jak każdą do tej pory, niestety nie mam możliwości rozwoju ani awansu czy też podwyżki. Dlatego zacząłem rozglądać się na rynku pracy w hotelarstwie (Kraków i okolice). Pewnego zimowego dnia (to był chyba jeszcze grudzień) napisałem do pewnej osoby z pytaniem czy czy to prawda że ten nowy hotel to oni otwierają i kiedy planują otwarcie. Po otrzymaniu tych informacji zapytałem czy prowadzą rekrutacje. Okazało się że jeszcze nie, ale żebym początkiem stycznia wysłał CV na podany adres. Tak też uczyniłem, w ciągu kilku chwil dostałem maila z zapytaniem na jakie stanowisko, jako że to ma być, a właściwie już jest hotel 4*, odpowiedziałem uczciwie na jakie stanowisko – nie, nie na managera.
Po kilkunastu, może ponad 20 dni później czyli w lutym zboczyłem, że dodane są ogłoszeni z tego hotelu i to na wszystkie stanowiska w tym również na to, o które ja się „ubiegałem”. W marcu ogłoszenia znów były dodane w mniejszej ilości, ale znów miedzy innymi na to stanowisko, które ja chciałem otrzymać.
Mamy początek maja i do dnia dzisiejszego nie mam żadnej informacji. Nie zostałem zaproszony nawet na rozmowę.

Możecie powiedzieć no i co z tego? Może cię nie chcieli? Może masz za słabe kwalifikacje?, itp. itd. No tak jak najbardziej osoba która tak powie może mieć rację i ja tego wcale nie neguje. Jedyne co mi się nie podobało to fakt iż byłem osobą, która wysłała CV jeszcze przed oficjalną rekrutacją i był ze mną kontakt. Czy tak trudno było nawet mailem napisać, dziękujemy za udział w rekrutacji, lecz nie przeszedł Pan do dalszego etapu?

Mam jeszcze inne obawy, którymi chce się z Wami podzielić, a mianowicie opinie o pracownikach od poprzedniego pracodawcy.

Pomyślałem sobie że może osoba prowadząca rekrutacje zadzwoniła do poprzedniego pracodawcy?

Niby nic dziwnego sam dzwoniłem, sam odbierałem takie telefony, tylko nigdy nie powiedziałem o nikim, że jest złodziejem, oszustem itp.. Z tego co wiem z 2 niezależnych źródeł to w takim świetle mnie przedstawiają poprzedni pracodawcy, dlaczego? Sam chciałbym wiedzieć, poświeciłem im cały swój czas, każda złotówka się zawsze zgadzała, zawsze o wszystkim wiedzieli, pracowałem po 10-12 godzin dziennie. Nie wiem dlaczego mnie tak oczerniają skoro to Oni mnie zwolnili bo uznali ze za dużo zarabiam, a poza tym oni nie potrzebują managera, sami poprowadzą sobie hotel – nie pytajcie z jakim to wyszło dla nich skutkiem.
Nadal jednak uważam że mimo tego co by się nie usłyszało od poprzedniego pracodawcy to powinno się kandydata poinformować – przynajmniej ja zawsze dzwoniłem i dziękowałem za udział w rekrutacji informując że nie dostał/a się dana osoba do dalszego etapu lub że wybraliśmy inną osobę – no wymówek jest sporo – chodzi o sam fakt.

Żeby nie było tak smutno, to spotkała mnie też dość ciekawa sytuacja zakończona nawet sympatycznie.

Spora część osób posiada konta w różnych portalach między innymi na portalach zawodowych jak GoldenLine czy LinkedIn – mam również i ja.
Dzięki portalowi LikedIn oraz kontakcie z firmą po której bym się tego nie spodziewał, zostałem znaleziony i została mi zaproponowana praca na stanowisko Revenue Manager dla dwóch obiektów w Krakowie. Rozmowa wstępna była telefoniczna, następnie sprawdzanie mojego CV. No niestety nie zostałem wybrana na to stanowisko, ale jakież było moje zaskoczenie kiedy dostałem od Pani Anny (dyrektor operacyjny tych hoteli) telefon z informacją że dziękuje mi bardzo ale wybrała inna osobę. No uwierzcie mi szczękę zbierałem z biurka. Nie dlatego że nie dostałem posady – i tak nie bardzo chciałem – ale dlatego, że w pewien sposób zostałem doceniony i był szacunek dla mnie.

Być może Pani Anna słyszała kiedyś zdanie które ja również usłyszałem od pewnej osoby podczas rozmowy rekrutacyjnej, a brzmiało ono tak:

„Panie Dawidzie, nigdy nie wiadomo czy za jakiś czas nie będziemy w odwrotnej sytuacji, i to Pan będzie rekrutował mnie”

– dlatego szacunek i odrobina empatii należy się każdemu.

A Wy mieliście podobne przygody? Pochwalcie się w komentarzach.

 

Dodaj komentarz